Jajko po dubajsku, czyli Święta w Dubaju i szkoła gotowania w ARMANI Ristorante
- tomaszwojkowski
- 16 kwi 2017
- 5 minut(y) czytania

Modny kierunek nie tylko na wakacje. Dubaj ściąga coraz więcej ludzi z okazji świąt, w tym i wielkanocnych. Widać to i słychać przede wszystkim w Marinie, gdzie na deptaku tumy, tłumy i jeszcze raz tłumy... Nie wiedzieć czemu, niemiecki dominuje. W tym roku nastąpił chyba jakiś zrzut Niemców na Dubaj, albo jakaś promka była w TUI albo Neckermannie! Prawdziwe niemieckie szaleństwo na każdym kroku.
Tak czy inaczej, wszystko co może dać Dubaj w święta jest na wyciągnięcie ręki. Pogoda (38 stopni), plaża i woda (woda już zachęca do kąpieli, bo jest na prawdę ciepła), hotele z ofertą świąteczną i atmosfera, która temu towarzyszy, iście świąteczna.
Biorąc pod uwagę, że w kraju muzułmańskim na każdym kroku słychać lub widać święta, nic dziwnego, że tłumy europejczyków i samych ekspatów celebrują easter na miejscu. Rzeczywiście, jeżeli nie masz potrzeby wyjeżdżać na święta do Europy, Dubaj daje wiele atrakcji, aby miło, z rodziną spędzić ten czas.
Możliwości jest wiele. Po pierwsze (1) brunch, po drugie (2) plaża, po trzecie (3) łódka, po czwarte (4) leżak, po piąte (5) basen, po szóste (6) pustynia, po siódme (7) ..... mogę wymieniać jeszcze więcej. Nie wiem czemu, ale w przeciwieństwie do Warszawy, gdzie za każdym razem trzeba dobrze zastanowić się, gdzie można iść i co można ciekawego zrobić, tutaj nie ma się tego problemu. Trudno bowiem nudzić się w Dubaju, nieważne jaki to dzień, czy jakie to święto, a świąt i okazji do wolnego tutaj nie brakuje.
Myśmy ponownie zdecydowali, że jeden z dni świątecznych spędzimy rodzinnie w Hotelu ARMANI w szkole gotowania. O tym miejscu już kiedyś wam pisałem. Prawdziwa magia kuchni, jedzenia i ludzi, z którymi można się tam spotkać.
Szkoła gotowania organizowana jest praktycznie co miesiąc, a tematyka dobierana zarówno pod kątem okoliczności (np. święta), lub też pod kątem oczekiwań bywalców tejże szkoły gotowania. Tym razem motywem przewodnim miały być JAJKA, ale poza jajkiem była ryba, risotto i jak zwykle pyszny deser. Teraz w kształcie JAJKA :-)
Alesandro, czyli Chef tej restauracji ma w sobie jednak magię. Byłem tam drugi raz i naprawdę czułem się, jakbym spędzał czas nie tylko z najbliższą rodziną, przyjaciółmi, ale taką rodziną, która zbudowała się w oparciu o atmosferę tego miejsca. Tę rodzinę tworzą właście ci wszyscy ludzie, którzy tam pracują, a każdy kto ich odwiedza może poczuć się na luzie, spędzając czas z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Jak zawsze i tym razem zaczęło się od "małego śniadania" na słodko, z pysznymi ciachami i kawą lub herbatą jak kto woli. W lounge barze z Chef'em restauracji, Chef'em serwisu z którymi spędza się przemile czas rozmawiając o wszystkim, o jedzeniu, o głupotach, o życiu.
Chef Alesandro jest Włochem z krwi i kości, który poza szefowaniem w ARMANI Ristorante spędził 10 lat we Francji, gdzie odpowiadał za kuchnię w kilku znanych francuskich hotelach, ale też przez kilka lat szefował w restauracjach Nowego Jorku.
Tamir, Chef serwisu w ARMANI Ristortante jest z pochodzenia Ukraińcem, z polskimi korzeniami. Jego rodzice mieszkają z kolei w Pradze. Taka oto kombinacja. Tamir świetnie mówi po polsku, czuje się Polakiem, kocha Polskę i cieszy się na każde spotkanie z nami.
Taki właśnie jest Dubaj. Mieszanka kultur, języków, przyzwyczajeń, charakterów, itd. Prawdziwa międzynarodowa "bomba" kulinarna o ile tak można powiedzieć. Ile języków i kultur, tyle rodzajów jedzenia, zapachów i kolorów. To chyba dobrze oddaje Dubaj.
To nie tylko mieszanka cudzoziemców, którzy tutaj pracują, ale to przede wszystkim mieszanka jedzenia, zapachów, smaków z którymi spotykamy się na każdym kroku. ARMANI Ristorante po części oddaje ten klimat. W kuchni przewija się wiele narodowości, powstają cudowne dania z różnych zakątków świata, różne smaki, i różne historie.
Historie nie tylko związane z jedzeniem, ale historie życiowe każdego z nas. Historie Alesandro, historie Tamira, itd. Tutaj ludzie mówią o sobie o swoim życiu, o tym jak spędzają czas, co lubią jeść, pić, gdzie lubią chodzić w wolnej chwili. Otwartość na innych jest czymś naturalnym.
Tutaj nie ma problemu, aby ktoś zapytał się drugiej osoby po kilku minutach znajomości czym się zajmuje i ile zarabia. Powiedziałbym nawet, że to jest podstawowy zestaw pytań, co w Europie jest nie na miejscu. Tak tutaj jest.
W każdym razie o pysznym śniadaniu i po wymianie kilku "plotek" poszliśmy gotować. Śmieje się, że tym razem to była prawdziwa PRYWATNA SZKOŁA GOTOWANIA z Alesandro, ponieważ poza naszą czwórką, był tylko Alesandro, jego team i ARMANI Ristorante do naszej dyspozycji!

Mieliśmy farta. Mogliśmy skoncentrować się na detalach, a Alesandro 100 procent uwagi poświęcił nam, pokazując jak przygotowywać dania, ale dzieląc się z nami kilkoma kuchennymi trikami, o których szefowie kuchni nie mówią nigdy. Mnie rozbroiła technika filetowania 4 kg okonia morskiego. Kilkoma sprawnymi ruchami Alesandro pokazał, jak prawidłowo przygotować rybę. Pocieszył nas też mówiąc, że taka technika to kilka lat praktyki. Ohhhh....
Tutejsza szkoła gotowania to swego rodzaju przewodnik po tym, jak przygotować wybrane dania z konkretnej kuchni. Chef pokazuje, jak przygotowywać produkty, jak jak je łączyć, co z czym mieszać i w jakiej kolejności. Jak korzystać z urządzeń kuchennych, co i w jakiej kolejności podawać.
Tym razem byliśmy też prawdziwymi pomocnikami kuchennymi Alesandro. Szykowaliśmy jedzenie razem z nim. Oczywiście "szykowaliśmy" to zbyt ogólne słowo, ale pomagaliśmy przy przygotowaniu warzyw np. szparag, obierając je w iście królewski sposób, tak jak robione jest to w Hotelu ARMANI. Taka drobnostka, którą potem można wykorzystać w swojej kuchni :-)

Szkoła gotowania to możliwość poznania nie tylko jedzenia i technik jego przygotowywania, ale także samego Hotelu ARMANI od kuchni. Podpatrywania, jak działa profesjonalna kuchnia, jak pracuje zespół kucharzy w tak prestiżowym Hotelu, a to wszystko na wyciągnięcie ręki.

Chodzicie po kuchni, przemieszczacie się pomiędzy garnkami, przyrządami z których wychodzą najlepsze dania Ristorante w Dubaju. Kręcicie się wśród nazwisk, które znane są w wielu krajach, w wielu cenionych hotelach i restauracjach. I to właśnie jest fajne, że można być tak blisko patelni tych ludzi. Podglądacie, jak żyje restauracja, jak przygotowywana jest na przyjęcie gości, jak prasuje się obrusy :-)

Mówię o tym jako laik i osoba, która zna się na kuchni tyle co nic. Ja potrafię gotować wodę i przygotować pastę pomodoro, ale przebywanie w tym miejscu zainteresuje nawet najbardziej oporną materię na kuchnię i jedzenie. To coś innego, nowego, a to co daje właśnie ta szkoła gotowania, to możliwość kontaktu z czymś, czego nie poznamy i nie dotkniemy po prostu w życiu.
Fajnie jest w tzw. między czasie słuchać o tym, gdzie zamawiane są kieliszki do Ristorante ARMANI, jak długo czeka się na nie, ile kosztują, ile tłucze się kieliszków i talerzy dziennie, itd. Z jakimi problemami boryka się zespół Ristorante ARMANI, jak z nimi sobie radzą, jak reagują, kiedy mają "trudniejszego" klienta.
Niesamowite jest to, że wszystkie kieliszki w Ristorante ARMANI czyszczone są ręcznie. Restauracja zatrudnia osobę, która nie robi nic innego, tylko poleruje kieliszki. Najważniejsze jest w tym wszystkim to, że musi być sprawna i musi mieć bardzo małe dłonie, aby móc ręcznie wykonać tak precyzyjną pracę. Zero zmywarek, zero chemii, tylko ręczna precyzja. Niesamowite!
Końcowy efekt szkoły gotowania? Wspólne celebrowanie i jedzenie dań, które były przygotowywane przez nas w trakcie szkoły gotowania. Na sam koniec Chef ze swoim zespołem przygotowuje jeszcze raz te wszystkie dania dla uczestników szkoły gotowania.
I właśnie ten moment jest najcudowniejszy. Pusta restauracja, my, pyszne jedzenie i wino, rozmowy z bliskimi i Chef'em, który przychodzi do stolika opowiada o jedzeniu i inne ciekawe historie z życia wzięte. Mówię wam - super czas!

Super spędzony czas w przemiłej atmosferze. Trzy (3) godziny gotowania i dwie (2) godziny celebrowania. Czego można chcieć więcej? Prawdziwe niebo w gębie kochani.

Już to pisałem, ale jeżeli macie taką możliwość to skorzystajcie z uroków szkoły gotowania Ristorante ARMANI. Warto, warto i jeszcze raz warto! Nie tylko dla jedzenia, ale dla klimatu i dla atmosfery, którą tworzą Ci ludzie.
Na koniec niespodzianka w postaci ciacha, które dostaliśmy (jajko czekoladowe z listkami 24 karatowego złota... ;-) ), jak również dyplom ze Szkoły gotowania.

Ja mogę powiedzieć, że teraz poza gotowaniem wody i przygotowaniem pasty pomodoro potrafię w fachowy sposób obrażć szparagi, ugotować jajka SUVIE, przygotować langustynki, a może nawet odważyłbym się przygotować Risotto!

Voila! Takie oto święta. Tradycja podtrzymana. Staliśmy w kuchni, szykowaliśmy jedzenie na święta, nie zapomnieliśmy o jakach, a przy tym wszystkim świetnie się bawiliśmy. Rodzina w komplecie, ogromna frajda, wesoło i śmiesznie. Takie właśnie powinny być święta!

Powodzenia w szkole gotowania, gdziekolwiek by była :-)







































Komentarze