Niebo w gębie czyli uczta dla podniebienia w Armanim
- tomaszwojkowski
- 8 sty 2017
- 3 minut(y) czytania

O Restauracji Armani już Wam pisałem przy okazji "Szkoły Gotowania". Ponieważ byłem pod ogromnym wrażeniem tego miejsca, postanowiliśmy odwiedzić Restauracje ponownie, ale już tylko i wyłącznie w jednym celu: jedzenia, picia i delektowania się tym przepięknym wnętrzem.
Okazja była wyśmienita, aby wybrać to miejsce, ponieważ to 1 dzień polskich świąt, 25 grudnia. Tak też się stało. Wygłodniali po świątecznej polskiej Wigilii :-), dotarliśmy do Armaniego, gdzie przez kilka godzin mogliśmy delektować się tym wszystkim, co daje swoim gościom to miejsce.
Jak tutaj traficie to poza tym wszystkim jeszcze jedna niespodzianka! Obsługa mówiąca po polsku. Tak, tak. Też byliśmy zaskoczeni przychodząc tutaj pierwszy raz. Niespodzianka. Dwaj Ukraińcy, z polskimi korzeniami, którzy skończyli studia w Rzeszowie są szefami Sal w Restauracji Armani.
Samo miejsce? Urocze! Wystrój w kolorze ecru, piękny zapach Armani w powietrzu (perfum) i chyba to co najważniejsze, jesteście w bardzo eleganckiej restauracji, ale szczerze Wam powiem, zupełnie niezobowiązującej. Nie wiem, jak projektant to zrobił, ale czujecie, że to miejsce jest po prostu mega, zrobione na bogato i z białymi obrusami, ale jest naturalnie, z rodzinną atmosferą.
Nie można się tutaj poczuć źle, jest cudowna atmosfera i co najważniejsze bez sztucznego nadęcia. Jest tak jak widzicie poniżej, nawet z takim "dodatkiem" z South Africa, który ma na imię Jana! :-)

Restauracja serwowała akurat specjalne menu z okazji Świąt, ale ceremoniał podawania jedzenia w tym miejscu jest zawsze taki sam. Zaczynacie od przystawki, a kończycie na "tonie" słodkości. Matko... było tak dobre, że można było zjeść wszystko, popychać palcem, aby weszło jeszcze więcej.

Nie będę Wam opisywał po kolei wszystkich dań, ale serwowane było wszystko w kolejności wskazanej w menu. Palce lizać. Magia tego miejsca jest po prostu przeogromna. Jedzenie jest tutaj krótko mówiąc wielką sztuką. Sztuką jest smak i to w jaki sposób jedzenie jest podawane w Restauracji Armani.
Odpływacie nie tylko z powodu zapachów, aromatów i otoczenia, w którym przyszło Wam jeść, ale także z powodu tego jak jedzenie wygląda i jak jest podawane. Prawdziwy majster sztyk. Każdy detal pokazuje, jak bardzo szef kuchni dba o dania, które przygotowuje nie tylko od strony kulinarnej, ale i od strony wizualnej.
To niesamowite uczucie, którego doświadczycie przychodząc do tego miejsca. Kulinarna ekstraklasa! Chyba tak można to podsumować. Warto odwiedzić Restaurację Armaniego także ze względu na to, że w trakcie kolacji będziecie mieli okazję porozmawiać także z samym szefem kuchni, Włochem
Alessandro Salvatico

Alessandro pilnuje przygotowywanych dań cały czas, co więcej większość tych pyszności przygotowuje osobiście. Możecie go "dopaść" w kuchni, w której przygotowuje jedzenie (kuchnia otwarta, w centralnej części restauracji) i zamienić kilka słów lub po prostu podejrzeć, jak te cuda są przygotowywane.
Okazję do pogadania z Alessandro będziecie mieli też przy stoliku. Szef przechadza się między stolikami
restauracji i po prostu rozmawia z swoimi gośćmi. O czym? O jedzeniu, ale także o swojej rodzinie, o córce, która nie nawidzi włoskiej pasty (jesteście w stanie w to uwierzyć?)! Cudowny, naturalny facet od którego bije taka pozytywna energia i ciepło, że nie chce się kończyć tej rozmowy.
Jeszcze jedno. Przychodząc do tej Restauracji zarezerwujcie sobie kilka godzin. Kilka oznacza minimum 4 - 5. Tak, tak kochani. Tę kulinarną podróż będziecie mieli przez kilka godzin. Nawet nie zauważycie, kiedy ten czas minie. Pochłonie Was rozmowa z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi z którymi tutaj będziecie i to całe odkrywanie smaków, które bedą Wam podsuwane pod nos przez cudownych ludzi.
Jak na stół wjedzie kawa, herbata, to sygnał, że podróż dobiega końca! Ups. Ja nie chciałem wychodzić z tego miejsca. Jeżeli jesteście smakoszami kawy i herbaty to macie do wyboru całą listę smaków z najróżniejszych zakątków świata.
To co mnie ujęło, to sposób podawania kawy i herbaty. Przepiękne miedziane, a wyglądające jak złote naczynia do parzenia herbaty, przepiękna porcelana. Etykieta serwowania herbaty w najlepszym wydaniu! Brak mi słów. Trzeba to po prostu "liznąć", żeby poczuć magię tego miejsca. Zapraszam Was do tego miejsca. Nie przepuśćcie Armaniego, jak zawitacie do Dubaju i po prostu "zgrzeszcie". Smacznego!

































Komentarze